__________________________________________________________________________________

32 | 23.04.2016


Miałem dzisiaj taki bardzo głupi sen, bo otóż śniło mi się, że byłem Smerfem. Tak, tym niebieskim skrzatem mieszkającym w lesie w domku w kształcie grzyba. Wszystko było cudownie dopóty, dopóki ja i cała wioska nie zostaliśmy schwytani przez bliżej nieokreśloną osobę, w bliżej nieokreślony sposób. Żeby jednak nie było tak dobrze, jak to bywało w smerfowych bajkach, zamiast do klatki w gargamelowym domu, zostaliśmy wrzuceni na arenę, żywcem wyciągniętą z Igrzysk Śmierci, gdzie podzieleni na dwie grupy, mieliśmy się wzajemnie anihilować celem zwycięstwa. Zwycięzcy oczywiście mieliby być puszczeni wolno.


Tu zaczyna się poważna część. Odstawmy na bok to, że byłem niebieski i miałem stopę wzrostu, jak i z resztą wszyscy inni z mojej wioski, i skupmy się na tym, że zostaliśmy zmuszeni do bratobójstwa celem przetrwania. Nie pamiętam wiele ze zdarzeń, które mój nietuzinkowy w gustach sennych mózg podsuwał, jednak pamiętam to, jak cały sen się skończył. Zostało nas czworo - dwoje wrogich Smerfów, oraz ja ze smerfowym niemowlęciem. Wszyscy wiedzą, że niemowlaki są beznadziejne w walce, ale są za to bardzo dobre w czymś innym. Potrafią ryczeć, wyć i płakać przez bardzo długi czas, szczególnie kiedy są wychłodzone i wygłodniałe. Smerfowrogów było dwóch, ja jeden, do tego niezdolny do walki przez dziecko. Chyba nie muszę mówić, czym groziłoby mi wtedy wykrycie, jak i jak bardzo płacz dziecka utrudniał ukrywanie się. Udusiłem je, a potem udało mi się zastawić pułapkę na przeciwników i skutecznie się ich pozbyć. Przeżyłem, kosztem życia dziecka. 


To był świadomy sen, więc podejmowałem własne decyzje, a nie tylko podążałem za stworzonymi przez mózg obrazami. Oznacza to więc, że świadomie udusiłem dziecko, żeby przeżyć i nie czuję się z tego powodu ani potworem, ani inną moralną abominacją. To było po prostu racjonalne. Postawiono mi jasną zasadę, przeżyją tylko ci, którzy wymordują drużynę przeciwną. Nie mogłem walczyć z dzieckiem, a nie mogąc walczyć, prędzej czy później bym zginął, a wraz z moją śmiercią, poniosłoby ją także niemowlę, bo było częścią mojej drużyny. Miałem do wyboru - albo zginiemy oboje, albo tylko dziecko. Racjonalnym dla mnie wyborem jest, że przeżycie jednego jest lepsze, niż śmierć obojga.


Bardzo często, siadając na dupie, zaczynam wymyślać skrajnie abstrakcyjne wydarzenia, oraz zastanawiam się, w jaki sposób zachowałbym się w tej, czy innej sytuacji. Jeśli byłoby to konieczne, nie zawahałbym się zrobić czegoś skrajnie niemoralnego, jeśli w wyniku tego udałoby mi się osiągnąć najlepszy skutek. Rozmawiając w ten sposób ze znajomymi, często zdarzało mi się usłyszeć, że jestem bezduszny. Jak w przypadku tego smerfoniemowlęcia. Mówiąc o tym znajomemu, usłyszałem, że on nie umiałbym się pogodzić z tym, że zabił dziecko i wolałby zginąć na tej arenie. Strasznie idealistyczne podejście, a przy tym strasznie nieefektywne. Ja nie umiałbym pogodzić się z tym, że nie uratowałem ani jednego życia, a przez to zgasły dwa.

Wolałbym uratować chociaż jedno. Chociaż swoje. A Ty?

______________________________________________________________________
Kurtka - CNDirect, spodnie - Second Hand, czapka - CNDirect, okulary - CNDirectbuty - Adidas ZX Flux

57 komentarzy:

  1. ja mam dokładnie takie same zdanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Spokojnie, ona tak zawsze XD

      Usuń
    2. Emilka jest upośledzona i każdemu spamuje. Nie ma się co przejmować, bo takie komentarze zostawia co chwilę.

      Usuń
    3. Hahaha, autor bloga to spamer i do tego usuwa komentarze!! :)

      Usuń
    4. No ja wiem, że tak spamerze, mówi na kogoś, a sam spamuje i nie potrafi czytać ze zrozumieniem ;>

      Usuń
  3. Bardzo mocny sen, wydaje sie być, że emocjonalny nawet. Jeśli byłabym Tobą to rzecz jasna, że mimo wszystko walczyłabym aby sie wydostać. Lecz...przemawiałoby przeze mnie macierzyństwo i może co innego bym wymyśliła aby jednak je nie zabijać. Ale...każdy jest inny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze, nie wiem co zrobiłabym z takim dzieckiem.
    Ciesze się, że jest ktoś taki jak ty w blogsferze, kto odbiega od schematów ze swoją twórczością w internecie, bo idzie się porzygać notkami typu "siemka, w szkole muszę jeszcze zaliczyć pszyrkę, a teraz zapraszam was na TAG".
    [mój blog]

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę mnie to rozśmieszyło. Może to i ma sens, że uratowałbyś przynajmniej jedno istnienie, ale jeśli to był świadomy sen, to mogłeś na przykład ukryć gdzieś dziecko, albo zakleić mu buzię XD. Ja bym zrobiła coś w tym stylu raczej :) http://dyanablog01.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze jak Cię czytam to się zastanawiam czy piszesz te posty ze słownikiem synonimów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziwny nieco sen i nie powiem, troszkę przerażający. Oby następne sny były nieco normalniejsze i bez mordów ;)
    Pozdrawiam

    ni3bi3ska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Dość łatwo określić swoją postawę, kiedy opisana sytuacja jest mało prawdopodobna. I, moim zdaniem, nie jest możliwe na 100% określić, jak bym się w takiej sytuacji zachował/zachowała. Ale tekst ciekawy, gratuluję :)
    Ola z Muzycznej Listy.

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie każdy mógłby tu się wypowiadać, ale pewnie 1 na 1000 osób była w takiej sytuacji i nie wiemy jak byśmy się zachowali, bo spekulować to sobie możemy, ale co zjemy na śniadanie XD
    Nie mniej jednak sama często siedzę na swoich czterech literach i też mój mózg podsyła mi jakieś niewyobrażalne obrazy strasznych sytuacji i zastanawiam się jak by tu postępować...
    Btw. 1, 3, 4 zdjęcia z tym jednolitym prawie tłem są świetne ;)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również.

    STOP !!! ...

    http://pozytywnie-nastawiona.blogspot.com/2016/04/pozbawianiu-zycia.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też czasami śnią mi się sny, w których tak szczerze powiedziawszy tak samo jak Ty podejmuję racjonalne decyzje - te które również bym podjęła i w rzeczywistości. Uważam, że dobrze postąpiłeś w śnie. Mam na myśli - że udusiłeś dziecko by przeżyć. Każdy by inaczej postąpił. A tak jak Ty postąpiłeś to jedynie Twoja sprawa. Pozdrawiam, a notkę oczywiście przyjemnie się czytało:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Po pierwsze jestem naprawdę zaskoczona, jak filozoficzne można mieć przemyślenia, będąc smerfem. A po drugie, teoretycznie nie uratowałeś jednego życia (swojego) kosztem drugiego (bobasa), tylko kosztem trzech, bo musiałeś zabić jeszcze te dwa wrogie smerfy, które były w przeciwnej drużynie tylko dlatego, że ktoś je tam wsadził. To nie tak, że to były złe potwory, które trzeba pozabijać.

    http://takaosobabezpasyjna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem nadzieję, że nikt tego nie zauważy.
      Racje, zabiłem 3 osoby, ale to przez chęć przetrwania. Wróg to wróg.

      Usuń
  14. Zaskoczył mnie twój blog.Jest zupełnie inni niż reszty co sprawia ,że chce się tutaj wracać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaskoczył mnie twój blog.Jest zupełnie inni niż reszty co sprawia ,że chce się tutaj wracać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Osobiście nie umiałabym żyć z tą myślą, że uratowałam siebie kosztem kogoś innego. Tak właściwie to jeżeli nie umiałabym już żyć, to co za sens ginąć w tak powolnych męczarniach.

    http://to-find-yourself.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Dosyć dziwny sen, nigdy nie przyśniło mi się nic podobnego. Na Twoim miejscu prawdopodobnie zrobiłbym to samo. Ciężka sprawa.
    www.sebawear.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. O kurcze pierwszy raz widzę bloga prowadzonego przez mężczyznę, a dodatkowo blog jest naprawdę estetyczny :) powodzenia w blogowaniu!

    Ps. nie duś więcej tych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  20. To jest walka o przetrwanie. Słabsze ogniwa odpadają. Walczy się by żyć, śmierć za życie. Tak już jest i koniec. Także post w punkt. Oby dalej w tą stronę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Takie sny są najlepsze xD
    Też dzieci nie lubię, zapewne zrobiłabym podobnie xD
    Miałam kiedyś sen, że przepowiadałam przyszłość ze skarpetek O.o
    Kasowałam za to 2zł a potem uciekałam uhahana że kogoś na kasę ojebałam xD To prawie jak sposób na życie, nie? XD
    Aczkolwiek płatny morderca też dobre - przyjemne z pożytecznym i jaki zarobek przy okazji xD

    http://bedziesz-miedzy-gwiazdami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo fajne zdjęcia. ;)
    Co do postu: miales zwiariowany sen.
    Troche przypominający sytuacje Polski pod zaborami.
    W sumie wtedy tez ludzi woleli uratować swoje zycie, niz myślec o czyimś. To jest normalny odruch. Człowiek juz tak ma, ze boi sie śmierci. Nie chce ginąc wiec woli poświecić kogoś, a pozniej tłumaczy sobie, ze tak musiało byc, ze lepiej jedno nie dwojga.
    Teraz tez moge powiedziec: jestes bezdusznym chamem, który udusił dziecko! Egoista.
    Ale wiesz co? Na Twoim miejscu zachowałabym sie tak samo. Bardziej bałabym sie śmierci niz własnego sumienia.
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bardziej bałbym się śmierci, niż własnego sumienia", podoba mi się.

      Usuń
  23. Muszę przyznać, że nieźle mnie zaskoczyłeś pod koniec. Będąc na twoim miejscu nie umiałabym zabić kogokolwiek, może dla tego że jestem zbyt wrażliwa, a może dla tego że jestem po prostu taką łamagą, że zginęłabym już skacząc z podestu ( z moimi możliwościami pewnie by tak było). Nie uważam jednak że uduszenie tego dziecka było okrutne, bo gdyby na to popatrzeć z innej strony i tak by zginęło. Mogło umrzeć z głodu, wyziębienia, ktoś mógł postąpić z nim o wiele bardziej okrutnie. To była walka o przetrwanie i niestety zdarzają się ofiary. Ja jedynie wiem, że nie poradziłabym sobie psychicznie po czymś takim.
    Co do postu. Świetnie napisany, rzadko spotykam blogi prowadzone przez płeć przeciwną XD. Masz lekkie pióro dzięki czemu przyjemnie się to czyta. Pozdrawiam http://miloscwieleznaczen.blogspot.com/.
    Oby tak dalej! ( myślę, że zasłużyłeś na miano Smerfa, który wygrał Igrzyska Głodowe)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ile ja już jestem na Twoim blogu to nawet nie zliczę, a ile razy Ty byłeś na moim tak samo.. :)
    Widzę, że Ty wróciłeś na dobre do blogowania, ja także. Tyle ze pod inna nazwa.
    www.szeptem-strugane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Czasami sny biorą się nie wiadomo skąd...
    Świetne zdjęcia chyba zacznę zaglądać tutaj częściej. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wydaje mi się, że ocenianie czyjegoś zachowania na podstawie wniosków wyciągniętych tylko z rozmowy lub opowiadań nie ma sensu(chodzi mi to o Twoich znajomych, którzy stwierdzili, że jesteś bezduszny). Tak naprawdę nikt nie jest w stanie powiedzieć jak sam zachowałby się w podobnej sytuacji dopóki sam tego nie doświadczy. Poleci tutaj trochę zwierzeń ale niedawno sama byłam świadkiem nie do końca miłej sytuacji. Mianowicie wracając do domu pociągiem w godzinach wieczornych miałam spotkać się z koleżanką. Gdy wysiadłam zauważyłam, że przy jednej z wiat na peronie stoi spora grupa ludzi a właśnie z tamtego kierunku szła koleżanka. Spytałam co się stało, odpowiedziała mi że jakiś mężczyzna siedzi tam i nie reaguje na nic. Oczywiście jak to ja- ciekawa życia osoba bez wahania rzuciłam żebyśmy podeszły tam, bo może potrzebna jest pomoc(tak grupa stojących już tam, starszych osób jedyne co robiła to tylko komentowała zachowanie innych ale sami nie raczyli nic zrobić). Gdy podeszłyśmy bliżej, mężczyzna miał kaptur na głowie i schowaną ją miał w kolana, a jedyna część ciała która widziałyśmy to sina ręka. Obydwie sparaliżowane tym co zobaczyłyśmy nie wiedziałyśmy co robić. Na szczęście te durne komentarze starszych, bardziej 'doświadczonych' życiem nas obudziły. Krzyczeli, że na pewno jest pijany- chociaż nie czuć było alkoholu, że pewnie śpi- chociaż był cały siny, że wszyscy powinniśmy go zostawić- chociaż był cały zimny... Zadzwoniłyśmy na pogotowie, odpowiadałyśmy na pytania dyspozytorki i wykonywałyśmy jej polecenia, ale gdy poprosiła nas żebyśmy sprawdziły czynności życiowe miałyśmy totalną blokadę. Nie wiem dlaczego... W efekcie gdy karetka była już w drodze miałyśmy poczekać na nich koło miejsca tego zdarzenia, a starsze towarzystwo powoli zaczęło się wykruszać, bo przypomniało się nagle, że czajnik został na gazie, że żelazko podłączone do prądu, że leci ulubiony serial... Gdy pogotowie przyjechało, tylko spojrzeli na niego i stwierdzili, że nie żyje, ale dla pewności podłączyli go pod różne aparatury. Kilka dni po całym zdarzeniu miałam straszny sen w roli głównej z tym znalezionym mężczyzną, który okazał się być ojcem koleżanki.
    Pewnie zastanowisz się dlaczego akurat przy tej notce to opisuje. Otóż dlatego, że podobnie jak u Ciebie moje, a właściwie nasze zachowanie nie było idealne. Dlaczego? A właśnie dlatego, że na każdej lekcji z pierwszej pomocy i różnych kursach wszystkie czynności okazywały się takie proste. Gdy o tym mówiliśmy każdy z nas był bohaterem, który chciał zbawiać świat. Jednak dopiero gdy coś takiego się przeżyje zupełnie zmienia się spojrzenie na ten temat. Powinnam podejść i zrobić ta resuscytację, którą wykonywałam xyz razy. Mężczyzna miał robioną sekcję, jednak z racji takiej że nie jestem rodziną nie mogłam poznać jej wyników. Jedno jest pewne, przyczyniłam się do śmierci tego człowieka i mam ogromne wyrzuty sumienia z tego powodu. Mogłam zrobić cokolwiek, a nie tylko podejść, dotknąć go, stwierdzić że prawdopodobnie nie żyje i zadzwonić po pogotowie. Dwa dni temu był jego pogrzeb, nie miałam odwagi na niego pójść. Nie miałam odwagi przebywać z jego rodziną w tym dniu. Nie będę miała odwagi spojrzeć w oczy koleżance, której ojca pośrednio zabiłam...
    http://dziewietnascieminut.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sinienie występuje już po zgonie, nie mogłabyś mu pomóc nawet, jeśli byś spróbowała. Widziałaś trupa, a nie człowieka umierającego.

      Usuń
    2. Tłumacz to mi, a ja Tobie. Wszystko wiem, że nie było szansy na pomoc, a jednak gdzieś w głębi mnie odzywają się wyrzuty sumienia.

      Usuń
  28. Nidgy nie miałam takiego snu... Ale potapilabym podobnie ;) super blog! Kom.za.kom?
    Zapraszam http://instagram.com/vnixorn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zły link...
      http://vnixorn.blogspot.com/?m=1

      Usuń
  29. Ja nie wiem, co piłeś/brałeś przed snem, ale musiało być mocne ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja nie wiem, co piłeś/brałeś przed snem, ale musiało być mocne ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Pisz realne życie bo jesteś starszy i nie pisz żałosnych bajeczek bo to żałosne :) xD

    OdpowiedzUsuń
  32. Myślę, że twój kolega myślałaby inaczej gdyby naprawdę się tam znalazł. Ludzie zawsze udają niewiniątka i mówią jacy to są krusi puki nie przychodzi moment, gdy muszą wybrać między życiem swoim a kogoś innego, zwłaszcza kogoś kogo prawie nie znają. Nie mówię, że tak jest w przypadku wszystkich, ale myślę, że większość by tak postąpiła.
    Cóż, czuję twój ból, sama często słyszę, że jestem nienormalną psychopatką. Kiedyś miałam sen, że dowiedziałam się, iż za dwa dni umrę i przyszłam wymordować całą szkołę, a zwłoki uczniów schowałam w szafkach. Równie milutko.
    A dzieciaka, który się drze i ryczy cały czas przez okrągłą dobę to zadusiłabym nawet, gdyby jego wycie nie zagrażało mojemu życiu. Potworne, małe wyjące, paskudy… Tak, nienawidzę dzieci :D Ale ciii.
    Ale tak już całkiem na poważnie to mam wrażenie, że każdy człowiek czasem ma pokopany sen niezależnie od poziomu skrzywienia swojego umysłu i nie należy go osądzać po tym od razu czy jest „bezduszny” czy „psychopatą”… Albo i można? Tak naprawdę nie wiadomo do końca czym jest sen i prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiemy. Marzenia? Inna rzeczywistość? Kto wie?
    Monteskiusz powiedział: „Sny rodzą rzeczywistość.” Jest sobie ta cała popaprana psychologia snu czy jak to się tam zwie i inne temu podobne. Że każdy sen ma swoje znaczenie, odzwierciedlenie w rzeczywistości, ale ciężko mi jakoś w to uwierzyć.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało która kobieta przyznaje się do nienawiści do dzieci. Chciałbym mieć żonę, która nie będzie chciała mieć dzieci tak samo bardzo, jak ja. Nawet, jeśli by wpadła, to wiedziałbym, że choćby wieszakiem, to i tak by się tego dziecka pozbyła.

      Usuń
    2. Możesz i sobie nie lubić dzieci, ale nie pisz takich rzeczy, bo nie wiesz, co Cię w życiu spotka. Wyobraź sobie taką sytuację, że za kilka lat dojrzejesz i zmienisz zdanie, będziesz miał dziecko, które będziesz kochał nad życie, a ono dowie się, co pisałeś jak byłeś osiemnastolatkiem. Poza tym samo czytanie takich wywodów jest okropne.

      Usuń
    3. Dlaczego każdy, kto słyszy, że nie chcę dziecka mówi, że jeszcze "dojrzeję"? Nie będę miał dziecka, nie będę go kochał, a nawet jeśli, to nie dbałbym o to, czy to przeczyta czy nie.

      Usuń
  33. Bardzo ciekawy sen :) racja wróg to wróg nie ważne czy dziecko czy dorosła osoba ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. jaki lamus z Ciebie ciotko, wyglądasz jak rasowy pedał

    OdpowiedzUsuń
  35. ciekawie się prezentujesz na zdjęciach! :) tak trzymaj stary!
    miej wyjebane a będzie Ci dane!
    www.ekstrawagancki-luzak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zostawiając link do swojego bloga, sprawiasz, że na niego nie wejdę.
Naprawdę potrafię znaleźć czyjegoś bloga, jeśli mi na tym zależy.
Ty tylko spraw, żeby mi zależało.